Naturalne światło a radość z życia, czyli jak odpowiednio doświetlone wnętrze wpływa na nasze samopoczucie, pracę, wypoczynek i sen

Nie od dziś wiadomo, że światło słoneczne wpływa na organizm człowieka. Dostęp do niego może oddziaływać na różne aspekty naszego życia – jak się okazuje, również na psychikę. Podczas jesienno-zimowych miesięcy, kiedy na zewnątrz znacznie szybciej zapada zmrok, często brakuje nam światła, aby utrzymać dobry nastrój. Nie bez powodu tzw. Blue Monday, czyli najbardziej depresyjny dzień w roku, przypada właśnie w styczniu, gdy dni są krótkie i ponure.

W związku z tym postanowiliśmy zbadać nastroje Polaków, kiedy obowiązuje czas zimowy, a noc jest dłuższa od dnia. Chcieliśmy się dowiedzieć, co robią, aby wpuścić do wnętrza więcej słońca, a także jaka jest dostępność światła w ich miejscach pracy. Przyjrzeliśmy się również temu, w jaki sposób dobrze doświetlone wnętrza wpływają na nasze samopoczucie, kreatywność i produktywność oraz jakie warunki oświetleniowe sprzyjają wypoczynkowi i wysypianiu się. Respondenci podzielili się także swoimi skojarzeniami związanymi z jasnymi i ciemnymi pomieszczeniami oraz uczuciami, jakie im towarzyszą, gdy w porze wieczornej brakuje światła na skutek przerwy w dostawie prądu.

Samopoczucie i emocje sterowane światłem

Chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę, że naturalne światło jest nam niezbędne do życia. Umożliwia widzenie otaczającej nas rzeczywistości, wpływa na metabolizm, reguluje nasz rytm dobowy. Bez światła nie byłaby możliwa fotosynteza – jeden z najważniejszych procesów zachodzących w przyrodzie, który umożliwia rozwój roślin i przekształcanie dwutlenku węgla w niezbędny nam do życia tlen. Ale światło dzienne to nie tylko procesy biochemiczne zachodzące na Ziemi. Dla wielu z nas to także czynnik o bardziej personalnym wymiarze, wpływający na komfort psychiczny, emocje, produktywność czy kreatywność.

Jak długość dnia wpływa na nasz nastrój?

To, jak długo towarzyszy nam światło dzienne w ciągu dnia, wiąże się oczywiście z kalendarzem. Najdłuższy dzień w roku przypada podczas przesilenia letniego, będącego początkiem astronomicznego lata – najczęściej jest to 21 czerwca. Słońce góruje wtedy nad Warszawą prawie przez 17 godzin. Natomiast najkrótszy dzień w roku, rozpoczynający astronomiczną zimę (21 grudnia, przesilenie zimowe), w przypadku stolicy trwa tylko niecałe 8 godzin. Różnica w czasie dostępu do światła dziennego jest zatem ogromna – pomiędzy tymi dwoma skrajnymi dniami wynosi około 9 godzin.

Tak duże zróżnicowanie długości dnia nie może pozostać bez wpływu na nasze samopoczucie, z czym zgadza się aż 93% respondentów (dla zdecydowanej większości znaczenie w tej kwestii ma również pogoda). W jaki konkretnie sposób się to objawia? W przypadku 8 na 10 osób większa ilość dziennego światła sprawia, że częściej myślą pozytywnie i mają lepszy humor. Bardzo podobny odsetek respondentów zauważa wpływ dostępu do naturalnego światła na większe pobudzenie i komfort psychiczny.

Zapytaliśmy badanych również o to, jak oddziałuje na nich ograniczenie dostępu do światła dziennego w sezonie jesienno-zimowym. Najczęściej czujemy wtedy senność i apatię (63%) oraz częściej jesteśmy zmęczeni (51%). Ponad ⅓ badanych doskwiera brak humoru, a co czwarta osoba odczuwa rozdrażnienie, przez co szybciej się denerwuje. Żadnych negatywnych zmian nie odczuwa jedynie co dziesiąta osoba.

Wpływ światła dziennego

O jakiej porze roku czujemy się najlepiej?

Która pora roku najbardziej sprzyja dobremu samopoczuciu Polaków? W kontekście tego, jak wpływa na nas ilość światła dziennego, odpowiedzi na to pytanie nie powinny zaskakiwać. Ponad połowa respondentów deklaruje, że jest to lato, a średnio co trzeci badany najwyżej ocenia stan swojej psychiki wiosną. Zaledwie 2% wskazuje zimę jako porę roku, kiedy czuje się najlepiej (jesień dwukrotnie więcej). Niewiele, bo 7% ankietowanych nie zauważa wpływu pory roku na swoje samopoczucie.

Powyższe odpowiedzi mogą wskazywać, że istnieje silna korelacja między dostępnością światła dziennego i kondycją psychiczną człowieka. Potwierdza to także Magdalena Popek – psycholożka biznesu, trenerka i współwłaścicielka Podkarpackiego Centrum Szkoleniowego:

Światło słoneczne pełni rolę regulatora funkcji życiowych człowieka (i nie tylko). Określenie „Zeitgeber” (niem. „dawca czasu”) odnosi się do wpływu światła słonecznego na regulację procesów fizjologicznych – tzw. rytm dobowy. Deprywacja światła słonecznego może wpływać na obniżenie nastroju i sprzyjać stanom depresyjnym (ale wcale nie musi). Dlatego w krajach położonych bardziej na północ mieszkańcy „doświetlają się” sztucznym światłem w ramach profilaktyki zaburzeń depresyjnych.

Światło w domu

Jak Polacy oceniają dostęp do światła dziennego w swoich domach? Zdecydowana większość respondentów uważa, że ma go wystarczająco dużo. Natomiast 3 osoby na 10 odczuwają jego niedostatek. Postanowiliśmy dowiedzieć się również, w których pomieszczeniach nasi respondenci mają największy dostęp do dziennego światła. Aż ¾ osób uznało, że jest to salon. Prawie połowa wskazała kuchnię, a ponad ⅓ sypialnię. Natomiast najmniejszy dostęp do światła mają jadalnie (13%), domowe gabinety (8%) i łazienki (5%).

Spośród ankietowanych, którym brakuje światła dziennego w domu, nieco ponad połowa za najczęstszy powód takiego stanu rzeczy uznaje niekorzystną ekspozycję okien. 39% uważa, że ma po prostu za mało okien lub ich powierzchnia jest niewystarczająca dla zapewnienia odpowiednich warunków oświetleniowych. Część respondentów tłumaczy to oknami wychodzącymi na ścianę innego budynku (18%) lub osłonami okiennymi o zbyt małej przepuszczalności światła (11%).

Z czym kojarzą nam się jasne i ciemne pomieszczenia?

Zapytaliśmy uczestników naszego badania o skojarzenia związane z jasnymi pomieszczeniami. Dla większości respondentów łączą się one z pozytywnymi emocjami, takimi jak: radość, szczęście, wolność, pogoda ducha, optymizm, swoboda czy bezpieczeństwo. Wśród często powtarzających się odpowiedzi znalazły się również: energia do życia, duże przestrzenie i ciepło. Natomiast zupełnie innego rodzaju konotacje mamy z pomieszczeniami ciemnymi. Są to głównie: mała przestrzeń, złe samopoczucie i strach. Pomimo zdecydowanej przewagi skojarzeń negatywnych, pojawiały się również odpowiedzi o bardziej pozytywnym wydźwięku – 15% badanych utożsamia bowiem ciemne pomieszczenia ze spokojem i intymnością.

Światło dzienne przy wyborze mieszkania

Szukając nowego mieszkania, zdecydowanie warto wziąć pod uwagę kwestię dostępności światła naturalnego. Jak podkreśla Małgorzata Gastoł z pracowni ATUT Architektura Wnętrz, przy wyborze powinniśmy kierować się nie tylko liczbą otworów okiennych, lecz przede wszystkim ich umiejscowieniem względem stron świata:

Najkorzystniejszym położeniem okien w salonie jest strona południowa, która przez większą część dnia zapewnia naturalne źródło światła oraz pozyskuje ciepło. Wszystkie pomieszczenia gospodarcze (w tym kuchnię) najlepiej lokalizować po stronie północnej – najchłodniejszej i najciemniejszej. Miejsce na sypialnię zależy w dużej mierze od indywidualnych potrzeb, lecz przyjmuje się, że najkorzystniejszy dla tego pomieszczenia jest wschód, który oferuje nam dostęp do światła słonecznego o poranku, a jego brak w późniejszych godzinach pozwala na spadek temperatury pomieszczenia przed snem. Z kolei zachód zapewnia najwięcej światła w środku dnia, dlatego idealnie sprawdzi się np. na pokój dziecięcy i taras.

Dodaje także, w jaki sposób deweloperzy radzą sobie z zapewnieniem dostępu do naturalnego światła w blokach:

W mieszkaniach skupionych na niewielkiej przestrzeni często stosuje się portfenetry (okna francuskie), czyli okna z balustradą. W przeciwieństwie do tradycyjnych balkonów nie wykraczają poza fasadę budynku. Wysokie szyby wpuszczają do wnętrz dużo światła słonecznego, a do tego optycznie powiększają przestrzeń.

Więcej światła, czyli jak rozjaśniamy pomieszczenia?

Na szczęście istnieją różne triki wnętrzarskie, które pomagają doświetlić ciemne pomieszczenia. Spośród respondentów, którzy wykorzystują je w swoich domach, ponad połowa otacza się jasnymi kolorami – zarówno jeśli chodzi o ściany, jak i różnego rodzaju dodatki. Niemal co druga osoba montuje też dodatkowe lampy, a prawie co trzecia stosuje bardziej przepuszczalne osłony okienne. 22% badanych w celu zwiększenia ilości światła zupełnie rezygnuje z osłon okiennych, a niewielki odsetek wiesza więcej luster. Z kolei 12% nie korzysta z żadnych sposobów na doświetlenie wnętrza, mimo że odczuwa niedobór światła.

Światło w domu

Sztuczne oświetlenie – jakie żarówki lubimy?

Człowiek od dawna rekompensuje sobie niedostatek światła słonecznego – początkowo korzystając ze świec, od XIX w. z lampy naftowej, aż w końcu z jednego z ważniejszych wynalazków, czyli żarówki. Oświetlenie elektryczne pozwala nam swobodnie wykonywać codzienne czynności po zmroku, szczególnie zimą, kiedy ciemno robi się już w godzinach popołudniowych. Sztuczne światło ma jednak zupełnie inny charakter niż naturalne, a jego natężenie i barwa może różnić się w zależności od rodzaju żarówki.

Źródła sztucznego światła mogą mieć różną temperaturę barwową. Według ekspertów zimna jest bardziej zbliżona do światła dziennego i sprzyja lepszej koncentracji, dlatego idealnie nadaje się do pracy. Z kolei ciepła pomaga się zrelaksować, dlatego polecana jest do wypoczynku. Jak w tej kwestii wyglądają preferencje Polaków? Aż 64% badanych deklaruje, że woli ciepłą barwę światła. Tylko 14% preferuje zimną, a pozostali nie mają zdania w tej kwestii.

Światło w pracy

Światło wpływa także na nasze życie zawodowe. Z racji tego, że wiele godzin w ciągu dnia spędzamy właśnie w pracy, sprawdziliśmy również zależność naszej efektywności od dostępu do światła dziennego. W pierwszej kolejności zapytaliśmy Polaków, z jakiego miejsca wykonują swoje obowiązki zawodowe. Najwięcej badanych pracuje w budynku innym niż dom lub mieszkanie (58%). Na drugim miejscu znajdują się pracownicy zdalni (36%), a na trzecim osoby, które pracują poza jakimikolwiek budynkami, a więc na zewnątrz lub w pojazdach (5%).

W jakich warunkach oświetleniowych pracujemy?

Średnio 3 na 10 badanych deklaruje, że podczas pracy ma niewystarczający dostęp do naturalnego światła. 64% uznało, że jego ilość jest na odpowiednim poziomie, pozostałe 6% nie ma zdania. Statystyki są mniej korzystne, jeśli weźmiemy pod uwagę tylko osoby wykonujące swoje zawodowe obowiązki stacjonarnie w zakładach pracy. Udział respondentów uważających dostęp naturalnego światła za wystarczający spada w tym przypadku do 62% (dla porównania na home office jest to 68%), z kolei brak odpowiednich warunków oświetleniowych odczuwa co trzeci pracownik (w domowym biurze co czwarty).

Jakie osłony okienne są najczęściej stosowane w miejscach, w których pracujemy? Okazuje się, że największą popularnością cieszą się rolety wewnętrzne, które wskazało 40% respondentów. W co piątym miejscu pracy znajdują się firanki. Mniej, bo po kilkanaście procent badanych przyznało, że są to żaluzje, zasłony lub rolety zewnętrzne. 22% ankietowanych deklaruje, że w ich miejscu pracy nie są zamontowane żadne osłony okienne.

Najwięcej przepytanych przez nas osób w pracy korzysta zazwyczaj z naturalnego światła (42%). Prawie o połowę mniej badanych pracuje najczęściej przy sztucznym świetle. Jednak jest też spora grupa, która łączy oświetlenie sztuczne z naturalnym (ponad ⅓ respondentów). Oznacza to, że przeszło połowa z nas podczas pracy korzysta ze sztucznego światła w mniejszym lub większym stopniu.

Jakie światło najlepiej sprawdzi się w pracy?

Odpowiednie oświetlenie podczas pracy ma bardzo duży wpływ na zdrowie (przede wszystkim wzrok) i naszą efektywność. Dlatego najlepiej, aby stanowisko pracownika znalazło się w zasięgu naturalnego światła. W razie jego niedoboru musi mieć też jednak dostęp do światła sztucznego o odpowiednim natężeniu. Znaczenie oświetlenia podczas wykonywania obowiązków zawodowych podkreśla również Małgorzata Gastoł z pracowni ATUT Architektura Wnętrz:

Światło w miejscu pracy powinno zapewniać komfort, bezpieczeństwo oraz możliwość skupienia. Jest to na tyle istotny czynnik, że optymalne oświetlenie poszczególnych stanowisk zostało szczegółowo określone w przepisach i normach prawnych. Na pytanie, jakie światło najlepiej zastosować w zakładzie pracy, można odpowiedzieć tylko w jeden sposób: to zależy. Zależy od wykonywanej pracy, specyfiki miejsca (dostępności światła dziennego, stosowanego sprzętu, wielkości i wysokości pomieszczenia itd.), a także preferencji pracowników. Jednak bez względu na wymienione czynniki rola światła w miejscu pracy pozostaje taka sama: powinno równomiernie oświetlać płaszczyznę roboczą i być pozbawione czynników rozpraszających dla wzroku.

Jakie dokładnie cechy powinno mieć oświetlenie w pracy, aby sprzyjało efektywności? Tutaj również poprosiliśmy naszą ekspertkę o opinię:

Najkorzystniejsze dla oczu jest światło w naturalnym jasnożółtym odcieniu. Odpowiednie natężenie oraz barwę w łatwy sposób uzyskamy, wybierając lampy halogenowe lub LED. Optymalna temperatura barwowa dla naszych oczu wynosi 4 000 kelwinów. Takie światło pomaga w koncentracji i pozwala na wielogodzinną pracę przy biurku, która nie odbije się negatywnie na naszym wzroku.

Światło w pracy

Kiedy domy i mieszkania przeobrażają się w biura

W dzisiejszych czasach, gdy niemal każdy ma dostęp do internetu, praca nie zawsze musi oznaczać konieczność wychodzenia z domu. Głównie za sprawą pandemii upowszechniło się zjawisko pracy zdalnej, a pracodawcy coraz bardziej się do niego przekonują. Świadczą o tym chociażby wspomniane wyżej wyniki – więcej niż co trzeci badany pracuje właśnie w takim trybie.

Wyniki dotyczące naturalnego oświetlenia przemawiają na korzyść domowych biur, choć różnice pomiędzy nimi a zakładami pracy nie są aż tak duże. Większość respondentów (68%) deklaruje, że w domu ma wystarczająco dużo światła potrzebnego do pracy. Jednak co czwarty ankietowany wykonujący obowiązki w home office twierdzi, że nie ma dostatecznie dobrych warunków oświetleniowych. To mniejszy odsetek niż w przypadku Polaków uczęszczających do zakładów pracy, choć nadal stanowi on sporą grupę osób.

Warto przypomnieć, że w omawianym wcześniej zestawieniu najlepiej doświetlonych pomieszczeń w mieszkaniu domowy gabinet znalazł się pod koniec stawki – wskazało go jedynie 8% respondentów. Brzmi to niepokojąco, choć równie dobrze może wynikać z tego, że niewiele mieszkań ma osobne pomieszczenie przeznaczone do pracy. Jako domowe biura często służą nam bowiem inne pokoje, np. sypialnie lub salony, gdzie nasi ankietowani mają większy dostęp do naturalnego światła lub jest to jedyne miejsce w domu, w którym mogą pracować.

Dostęp do naturalnego światła a produktywność

W ramach badania zapytaliśmy również o efektywność w pracy. Z uzyskanych odpowiedzi wynika, że Polacy są zazwyczaj produktywni, co deklaruje ponad połowa respondentów. Z kolei po kilkanaście procent ankietowanych podało odpowiedź zawsze lub czasami. Łącznie tylko 8% osób przyznaje się, że są produktywne rzadko lub prawie nigdy.

Postanowiliśmy przyjrzeć się, jak na naszą kreatywność i produktywność w pracy wpływa dostępność światła. Zależność ta okazała się duża. Ponad ¾ respondentów zgadza się ze stwierdzeniem, że dzięki dużej ilości światła dziennego pracuje efektywniej. Niemal 2 na 3 badanych częściej wpada wtedy na kreatywne pomysły (choć co czwarty nie ma w tej kwestii zdania). Natomiast tylko 18% ankietowanych woli pracować wieczorem lub w nocy, ponieważ naturalne światło działa na nich rozpraszająco.

Światło a jakość snu i wypoczynek

Mówi się, że nie samą pracą żyje człowiek. Trudno się z tym nie zgodzić – wypoczynek i odpowiednia ilość snu mają ogromny wpływ na to, jak się czujemy i jak funkcjonujemy. Nie bez znaczenia okazują się tutaj warunki oświetleniowe, w których nasz organizm się regeneruje po dniu pełnym wyzwań. Sprawdziliśmy, jak pod tym względem wyglądają preferencje Polaków.

7 na 10 respondentów deklaruje, że najlepiej wysypia się, kiedy w pokoju panuje całkowita ciemność, z kolei 28% preferuje półmrok. Wśród ankietowanych znalazły się również osoby, które wolą spać, gdy w pomieszczeniu jest jasno, choć jest to bardzo nieliczna grupa. Postanowiliśmy zapytać także o wieczorny relaks, kiedy oglądamy filmy, słuchamy muzyki lub wybieramy inną formę wyciszenia się na koniec dnia. Tutaj wyniki są jeszcze bardziej jednoznaczne, bo więcej niż ¾ badanych wybiera półmrok. Pozostali dzielą się po połowie na zwolenników całkowitej ciemności i jasności.

Kwestię ilości światła, która pozwoli najlepiej się wyspać i wypocząć, wyjaśnia Małgorzata Gastol:

Dobór odpowiednich warunków oświetleniowych podczas snu zależy w dużej mierze od indywidualnych preferencji. Jednak w teorii najbardziej optymalne warunki zapewnia całkowita ciemność. Sztuczne światło hamuje produkcję melatoniny i podnosi poziom kortyzolu. Melatonina odpowiada za regulację ciśnienia krwi, temperatury ciała oraz poziomu glukozy. Z kolei kortyzol jest hormonem pośrednio odpowiedzialnym za reakcję organizmu na światło i ciemność. W nocy jego poziom powinien znacznie spadać. Całkowita ciemność stwarza zatem optymalne warunki do snu w nocy, z kolei półmrok dobrze sprawdzi się przy popołudniowej drzemce, jeśli nie chcemy obudzić się po niej zaspani i zdezorientowani.

Sowy i skowronki – kim jesteśmy pod względem dobowej aktywności?

Uczestnicy naszego badania podzielili się z nami również swoimi preferencjami dotyczącymi pory największej aktywności w ciągu doby. Wyniki okazały się bardzo wyrównane, co pozwala stwierdzić, że nie ma jednego dominującego typu. Niewielką przewagę stanowią „skowronki”, czyli osoby, których największa aktywność przypada rano – taką odpowiedź zaznaczyło 38% respondentów. Trochę mniej, bo 30% z nas to „sowy”, które najbardziej aktywne są po zmroku. Podobny odsetek badanych stwierdził, że nie ma to większego znaczenia, ponieważ przez cały dzień ich aktywność utrzymuje się na podobnym poziomie.

Preferencje Polaków w kwestii dobowej aktywności są zatem dość zróżnicowane. Zaskakiwać może duża grupa badanych, która określiła siebie jako „sowy”, a więc zwolenników aktywności wieczorem i w nocy. Czy zatem dla takich osób standardowy tryb pracy od 8:00 do 16:00 może być męczący i niekorzystnie wpływać na ich efektywność? O skomentowanie tego poprosiliśmy psycholożkę biznesu Magdalenę Popek z Podkarpackiego Centrum Szkoleniowego:

Kwestię ilości światła, która pozwoli najlepiej się wyspać i wypocząć, wyjaśnia Małgorzata Gastol:

Tak naprawdę niewielka część społeczeństwa stanowi „czysty typ” sowy lub skowronka. Większość ludzi zmienia swoje preferencje budzenia się lub pracowania pod wpływem różnych okoliczności. Jednak niezależnie od tego, którym typem czujemy się bardziej, każdy z nas posiada indywidualną „krzywą efektywności dobowej”, zgodnie z którą działamy w swoim rytmie. Jeśli chodzi o czas pracy – tutaj jestem zwolenniczką elastycznego, ale rytmicznego stylu pracy – grunt to powtarzalność i przyzwyczajenie naszego organizmu do pracy, snu, spożywania posiłków czy treningów o regularnych godzinach.

Światło a wypoczynek

Ciemno wszędzie, czyli perspektywa blackoutu

Wielu z nas od czasu do czasu przytrafia się chwilowy brak prądu. Takie sytuacje nie są niczym niezwykłym i zdarzają się np. z powodu przeciążenia instalacji czy awarii wywołanych gwałtownymi zjawiskami atmosferycznymi (wichura, burza, intensywne opady itp.). Jednak za sprawą kryzysu na rynku energetycznym w ostatnich tygodniach w mediach coraz częściej słyszy się pojęcie blackout, oznaczające niespodziewane przerwy w dostawie energii elektrycznej.

Co czujemy, gdy zapada ciemność?

W ramach badania postanowiliśmy się dowiedzieć, jak to jest, kiedy znika światło. Prawie ¾ respondentów przynajmniej raz w życiu doświadczyło czasowej przerwy w dostawie prądu w porze wieczornej, pozostając tym samym bez oświetlenia elektrycznego. Niekiedy uczucia towarzyszące temu wydarzeniu były tak silne, że potrafimy w dowolnym momencie przywołać je z pamięci i opisać nasze emocje. Respondenci odczuwali najczęściej niepokój i skarżyli się na dezorganizację życia, o czym świadczą poniższe wypowiedzi:

- Nie było prądu przez kilka dni. To był horror. W okolicy nic nie można było kupić, bo nie działały kasy fiskalne, bankomaty. Nie było gotówki.

- Czułam lekki niepokój na początku, ale nie byłam sama, więc nie było to aż tak uciążliwe. Kiedy wrócił prąd i światło, poczułam ulgę, że nie trwało to zbyt długo.

Jednak są też osoby, które nawet w takiej sytuacji potrafią znaleźć dobre strony lub podchodzą do blackoutu z większym spokojem, ponieważ niejednokrotnie mierzyły się z taką sytuacją w przeszłości:

- W latach 80. zdarzało się to w miarę często, co kilka dni, więc byliśmy przygotowani – zawsze pod ręką były świece i latarki.

- To jest nieprzyjemne, ale z drugiej strony wszyscy domownicy zbierają się w jednym miejscu i jest wtedy czas na zrobienie czegoś wspólnie.

Odcięci od światła i świata

Warto dodać, że blackout to nie tylko brak oświetlenia, ale również ograniczone możliwości skorzystania z wielu urządzeń codziennego użytku, służących nam do pracy, nauki, rozrywki czy komunikacji z innymi ludźmi (choć nie wszystkich, bo np. smartfony są zasilane bateriami, jednak i one wyczerpują się dość szybko). Blackout może zatem uświadomić wielu z nas, jak bardzo jesteśmy zależni od technologii oraz przypomnieć, że prąd nie jest czymś tak oczywistym i niewyczerpalnym jak powietrze. Możliwy wpływ takiej sytuacji na nasze emocje opisuje psycholożka biznesu Magdalena Popek:

Nowe media i technologie odgrywają ogromną rolę w niemal wszystkich dziedzinach życia współczesnego człowieka, a za sprawą pandemii ich znaczenie wzrosło jeszcze bardziej (zdalna praca, edukacja itd.). Odcięcie od prądu i dostępu do mediów może wiązać się z odczuwaniem lęku czy niepokoju (w j. angielskim powstało na to specjalne określenie: FOMO – „fear of missing out”, czyli lęk przed pozostaniem w tyle, byciem nie na czasie). Warto jednak w życiu codziennym wyłączać się od czasu do czasu z „bycia online” i dbać o higienę korzystania z mediów, by nie przestymulowywać i przebodźcowywać swojego mózgu. W praktyce można to zrobić np. poprzez wyznaczanie granic czasowych korzystania z mediów, przenoszenie część spotkań i zadań do świata analogowego lub wyciszanie powiadomień, komunikatorów czy całego telefonu w czasie prywatnym.

Podsumowanie

Wyniki badania nie pozostawiają wątpliwości – dostęp do naturalnego światła ma dla Polaków bardzo istotne znaczenie. Przede wszystkim wpływa na nasze samopoczucie i kondycję psychiczną. Im jest go więcej, tym częściej myślimy pozytywnie, mamy lepszy humor i więcej energii do działania. Właśnie dlatego największy komfort psychiczny odczuwamy wiosną i latem, a dużo gorsze są pod tym względem jesień i zima. W miesiącach, kiedy obowiązuje czas zimowy i słońce szybko zachodzi, jesteśmy senni, apatyczni, częściej doskwiera nam uczucie zmęczenia, brak humoru i rozdrażnienie.

Większość respondentów oceniła dostępność światła dziennego w swoich domach jako wystarczającą, a jego niedostatek odczuwa 30% z nas. Aby doświetlić swoje wnętrza, Polacy stosują jasne kolory ścian i dodatków bądź umieszczają dodatkowe lampy. Niektórzy z nas używają bardziej przepuszczalnych osłon okiennych lub całkowicie z nich rezygnują. Światło – zarówno to naturalne, jak i sztuczne – staramy się jednak ograniczać, gdy chcemy odpocząć. Wieczorem najlepiej się relaksujemy, gdy w pokoju panuje półmrok, a podczas snu preferujemy całkowitą ciemność.

Naturalne światło nie pozostaje bez wpływu także na nasze życie zawodowe. Większość badanych uważa, że jego obecność przekłada się na większą produktywność i sprzyja kreatywności. Niestety prawie co trzeci ankietowany twierdzi, że podczas pracy ma niewystarczającą ilość dziennego światła. Okazało się też, że nieco gorsze warunki oświetleniowe panują w zakładach pracy niż w naszych domach, kiedy wykonujemy obowiązki zdalnie.

Metodologia badania

Badanie zostało przeprowadzone w formie ankiety elektronicznej (metoda CAWI) od 13 do 31 grudnia 2021 r. – dokładnie o tej porze roku, kiedy naturalne światło towarzyszy nam w ciągu doby najkrócej. Anonimowy kwestionariusz składał się z pytań zamkniętych i otwartych. Uzyskaliśmy odpowiedzi od 1 124 respondentów z zachowaniem reprezentatywności próby w kontekście płci. Byli to mieszkańcy miejscowości o różnej wielkości, z przewagą miast o ludności powyżej 150 tys. (58% badanych). Najwyższy odsetek ankietowanych to osoby w wieku 25-34 lata (34%) oraz 35-44 lata (27%).